Sławomir Mentzen: Analfabeta Wałęsa, który…

Sławomir Mentzen grilluje. Lech Wałęsa analfabetą

– Ciężko w to uwierzyć, ale polska prokuratura dalej prowadzi jakieś sprawy historyczne sprzed pięćdziesięciu lat. Tym razem umorzyła postępowanie przeciwko Lechowi Wałęsie. Wszystko zaczęło się od tego, że Lech Wałęsa w latach siedemdziesiątych współpracował z…, do czego się potem nie chciał przyznać – miał taki kryzys, kiedy się przyznawał, potem znowu wypierał się – mówił Sławomir Mentzen.

– Od 2016 roku to się znowu wznowiło, bo Wałęsa był świadkiem w jakiejś sprawie i tam zaprzeczył temu, żeby podpisywał jakieś dokumenty. IPN się na to wkurzył i złożył zawiadomienie, że składa fałszywe zeznanie – przecież wiadomo, że podpisał – wyjaśnił polityk.

Sprawa Lecha Wałęsy. Co na to prokuratura?

– No i prokuratura – po raz kolejny – musiała się zająć tym, czy Lech Wałęsa był agentem, czy też nie był agentem. Weszli do sprawy grafolodzy. Porównywali podpisy ze Służby Bezpieczeństwa, no i prokuratura doszła o wniosku, po wszystkich analizach grafologów, zeznaniach świadków, itd., że nie da się stwierdzić, czy te dokumenty Wałęsa podpisał, czy nie podpisał. Wiecie dlaczego? Ponieważ próbki, które wzięto do porównania z tymi donosami, były bardzo krótkie. To były podpisy albo pojedyncze słowa, no i prokuratura stwierdziła, że to za mało, żeby móc porównać, zwłaszcza, że świadkowie zeznają, iż Wałęsa w tamtym czasie był wtórnym analfabetą – kontynuował Mentzen.

Wałęsa nie umiał pisać?

– Prawdopodobnie w ogóle nie umiał pisać i w ogóle nie pisał. To skoro ktoś jest analfabetą, to jak może składać donosy do Służby Bezpieczeństwa – zakpił polityk z Konfederacji.

Zatem teraz są wątpliwości, czy to Wałęsa podpisywał. Mówimy o kwestiach czysto technicznych. Prokuratura uznała, że grafolodzy mają za mało materiału porównawczego, żeby porównać teksty.