Wizyta u Kacprzyka! Ukryta kamera! Prowokacja Kanału Zero! „Mam to w d*pie”!
Znów głośno o Dawidzie Kacprzyku. Dziennikarz Kanału Zero wybrał się na wizytę do Kacprzyka. Tym samym wypytywał lekarza o słynną już aferę w Szpitalu Południowym. Jak się okazało, lekarz ma to wszystko „w d*pie”. Jednak potem Kacprzyk miał czuć się zaszczuty przez dziennikarkę Kanału Zero, która czekała na niego przed przychodnią z mikrofonem. Poniżej przedstawiamy materiał z ukrytej kamery (z Kanału Zero na YouTube).
– A ja w ogóle mam wrażenie, że pana skądś kojarzę? – mówił do Kacprzyka pacjent.
– Z telewizji – odparł lekarz.
– A co się działo? – pytał dziennikarz.
– Ze Szpitala Południowego – odparł Kacprzyk.
– I co tam? O co chodziło? – pytał pacjent.
– Afera polityczna – skwitował lekarz.
– I pan był w aferę polityczną zaangażowany? – mówił dziennikarz.
– No niestety (śmiech). Dobra, chyba że pan telewizji nie ogląda – odpowiedział lekarz.
– Nie wiem. Telewizji to chyba za bardzo nie. Raczej w internecie myślę, że coś – stwierdził pacjent.
– No to też. Idą wybory, nie? – mówił Dawid Kacprzyk.
– A myśli pan, że to przez wybory? – dopytywał dalej dziennikarz.
– Tak – odparł Dawid Kacprzyk.
– A kto za tym, że tak powiem, może stać? – drążył temat dalej dziennikarz Kanału Zero.
– PiS – wyjaśnił lekarz.
– Ale też większa afera była? – dociekał pacjent.
– (śmiech) A co to znaczy? Jaka jest większa, a jaka mniejsza? – zadał pytanie lekarz.
– Nie wiem. Ciekawy jestem, bo kojarzę twarz i jest to dla mnie ciekawe, jak pan mówi, że z afery jeszcze. Brzmi poważnie – opowiedział pacjent.
– Wszyscy są (niezrozumiałe), że młody doktor sobie Porsche jeździ, no – twierdził Kacprzyk.
– OK. A bo tam coś z zarobkami? – dociekał dziennikarz.
– No, ale tak zarabiają dzisiaj lekarze, no – stwierdził Kacprzyk.
– Jak się pan czuje z tą aferą? – pytał dziennikarz.
„Mam to w d*pie”
– Mam to w d***e. O, proszę zobaczyć – powiedział Kacprzyk, pokazując pacjentowi na ekranie służbowego komputera stronę inetrnetową z artykułem na swój temat
– No nie? I to ja w Porschaczku – kontynuował. – I wielka afera tam – odparł.
– No i fajna furka – skonstatował pacjent.
– No, ale nie mogę tu przyjeżdżać, bo wszystkie telewizje… – mówił Kacprzyk.
– A czemu Panamera, a nie 911? –zadał pytanie dziennikarz.
– No jakoś tak chciałem. Trochę większą chciałem. I tak nią teraz nie pojeżdżę – żalił się lekarz. – Bo będzie tu takie poruszenie na wsi, że się nie da funkcjonować. Znaczy nie, mi to, mówię, mi to nie przeszkadza, no niech to się wszystko powyjaśnia i ok, nie? – dodał.
– I tak w Kanale Zero jest ciekawie – stwierdził w dalszej części rozmowy Kacprzyk. – No i po co takie robicie? Hmm? – mówił dalej.
– Gdzie w Kanale Zero? Zrobiłem dla nich zlecenie, ale nie ten… – przekazał pacjent.
– Bez sensu, ale okej. Ja panu i tak pomogę. Myśli pan, że ja jestem głupi. Ale napiszę panu zwolnienie, że pan jest chory – powiedział lekarz.
– A co to z nimi miał pan jakąś niesnaskę? – dopytywał w dalszej części o Kanał Zero dziennikarz.
– Dlaczego? Nie, wszystko się powyjaśnia – zakomunikował Kacprzyk.
– To znaczy? – zapytał pacjent.
– Myślę, że byśmy się skupili na pana chorobie dzisiaj – odpowiedział Kacprzyk.
– Rozumiem, że to zlecenie sprawia, że coś jest nie tak – mówił pacjent, odnosząc się do ujawnionej wcześniej w rozmowie z Kacprzykiem współpracy z Kanałem Zero.
– Nie, dlaczego? Jest pan chory, wypiszę panu leki. Zgłosi się pan na kontrolę. Wystawimy zwolnienie z pracy. Jeśli pan nosi ciężary, no to wskazane jest zwolnienie, nie? – powiedział lekarz.
– Jakoś pana zestresował ten Kanał? – drążył pacjent.
– Nie, dlaczego? Media w Polsce mogą mówić, co chcą – odpowiedział lekarz.
– Oni to nagłaśniali, tak? – wypytywał dalej dziennikarz.
– Znaczy… nie wiem. Ja się tym nie martwię, wie pan. Od takich spraw jest prokuratura, izby lekarskie. A możemy się skupić na pana wizycie? Bo pan, widzę, jest bardzo zainteresowany moim życiem – stwierdził Dawid Kacprzyk.
– I co tam w telefonie ciekawego? – zapytał podczas dalszej części rozmowy Kacprzyk.
– No właśnie patrzę, co tam ciekawego. Z pana aferą. No wie pan, mnie to też, powiem szczerze, trochę zaniepokoiło. Jak teraz pan mnie tak… – powiedział dziennikarz.
– Co pana zaniepokoiło? – zadał pytanie Kacprzyk.
– No że mnie tak pan dopytał o tę współpracę – mówił pacjent.
– No sam pan zaczął mówić o „influenserce” itd.– odparł lekarz.
– Nie, o „influenserce” nic nie wspomniałem. W sensie robie freelance – mówił pacjent.
– Troszkę klimę włączymy, co? – odparł Kacprzyk.
– Zero pisze, że znalazł pan pracę – ciągnął wątek pacjent, dopytując, czy „to o tej?”.
– Nie wiem, niech pan sobie poczyta, przecież to pan tam pracuje – odpowiedział Kacprzyk.
– A pan wie chyba lepiej niż oni – mówił dziennikarz.
– Przyjdzie czas i na rozmowę z nimi. Myślę, że całkiem niedługo, więc może będą szczęśliwi – stwierdził Kacprzyk.
– A że wpadnie pan do Kanału? – dopytywał pacjent.
– Nie wiem. Zobaczymy. Nie wykluczam tego – zgodził się lekarz.
– Schowa pan telefon, co, żebyśmy się skupili na wizycie – kontynuował.
– Proszę bardzo, jeśli to pana stresuje – odpowiedział pacjent.
– Nie stresuje mnie to. Ma pan inne mikrofony przecież – przekazał Kacprzyk.
– Dziwnie się trochę zrobiło, powiem – podsumował dziennikarz.
– Dlaczego? Totalnie nie – mówił Kacprzyk.
W dalszej części rozmowy lekarz zaproponował pacjentowi, by zrobić dwa zastrzyki przeciwbólowe. Jednak pacjent odmówił.
– No tak do 12 się chciałem wyrobić z tą wizytą – mówił dziennikarz.
– No ja się domyślam, ale musimy pana dokładnie zbadać, jak pan przyszedł –zakomunikował Dawid Kacprzyk.
– Powiem szczerze, że mi się trochę dziwnie zrobiło, odkąd Pan zobaczył… (współpracę z Kanałem Zero – przyp. red.) – ciągnął dalej wątek pacjent.
– To nie ma żadnego znaczenia, jest pan chory, przyszedł pan do lekarza – mówił lekarz.
– Tak, ale nie wiem, nigdy mnie tak nikt wnikliwie nie badał – powiedział pacjent.
– Dlaczego? Może pan na złych lekarzy trafiał? – pytał lekarz.
W dalszej części materiału dziennikarz wypytywał, czy ta afera „to jakiś drażliwy temat jednak trochę”.
– Dlaczego? (…) Proszę pana, każda afera się wyjaśnia, tak? I ta też się wyjaśni, tylko trzeba troszkę poczekać – ocenił Dawid Kacprzyk.
– Na co? Nie lepiej wyjść do ludzi i powiedzieć? (…) wyjaśnić jakoś aferę, skoro jest pan zaangażowany – zadał pytanie pacjent.
– Niech pan się nie martwi, ja naprawdę przyjdę i powiem, tylko jeszcze nie teraz – odparł Kacprzyk.
Jak się okazało, po zakończonym dyżurze lekarza przed przychodnią, czekała na niego dziennikarka Kanału Zero Monika Krześniak z mikrofonem. Pani Krześniak została następnie przepędzona z parkingu prywatnej przychodni. Dalej mamy komunikat kogoś z władz palcówki, który brzmi, że „Dawid Kacprzyk czuje się zaszczuty przed media” i nie ma zamiaru wychodzić, aż dziennikarka nie odejdzie. Lekarz miał następnie machać przez szybę z uśmiechniętą twarzą, a także słać „całusy”.